Kontuzja

Po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu miałem poważną kontuzję. Pewnej niedzieli podczas amatroskiej gierki na Orliku zabrała mnie karetka z paskudnie wykrzywioną stopą. W sensie ja miałem paskudnie wykrzywioną stopę, karetki nie mają stóp. Mają koła. W każdym razie przyjęli mnie na SOR, zbadali, nastawili i puścili do domu w gipsie, z wypisem, diagnoza i lekami. Złamania nie było. Było zwichnięcie. Poważne.

Dwa tygodnie w domu o kulach i w bólu, dwa tygodnie jeżdżenia do pracy taksówkami, potem gips zdjęty szczęśliwie i chodzę już teraz normalnie i wróciłbym chętnie na boisko jutro, ale mnie przeziębienie złapało, wiec jeszcze trochę pauzy będzie. Leki, zastrzyki, te sprawy, no ogólnie nie polecam. Na szczęście nie przegapiłem weekendowego zjazdu Akademii Psychologii Sportu z profesorem Poczwardowskim. Super człowiek.

W psychologii sportu sporo osób pracuje z kontuzjami. Trudny to czas, gdy nie można robić tego, co się kocha. Dużo lęków – czy i kiedy wrócę do sportu, postanowień odnośnie zmiany stylu życia, nawyków rozgrzewkowych etc. i czas na refleksję co wprowadzić. To też czas wdzięczności za to, co się ma – autonomia ruchu ważna sprawa. Warto to doceniać. Ja wracam do gry, rozwijam też psychoedukację o psychologii ogólnie, o rozwoju, o grach, o sporcie, o higienie cyfrowej, o edukacji, także będzie więcej treści.

Leave a Reply